sobota, 22 lutego 2014

Chapter1

  Postanowiłam spotkać się z moimi przyjaciółmi i skoczyć na zakupy.No bo przecież nowe ciuchy same się nie kupią!Ale na początek trzeba wyciągnąć kasę od Carly...
-Siostruniu..?-zaczęłam delikatnie wyrywając moją siostrę z zamyśleń przy koktajlu na kanapie
-Tak?-zerwała się z miejsca unosząc jedną brew
-Bo wiesz...Jedziemy na te wakacje,a ja nie mam ciuchów...-spojrzałam na nią
-I..?
-Dałabyśmikasę..?-zapytałam tak szybko jak się dało
-Co?-chyba nie zrozumiała
-Dałabyś mi kasę?-powtórzyłam powoli bo innego wyjścia nie miałam
-Słucham?!-wypluła na mięciutki dywan łyk napoju
-No potrzepuję kasy na ciuchy..-spojrzałam w dół
-Pomyślę...A teraz idź na górę-zgodnie z rozkazem ruszyłam po schodach by po chwili wyjść na balkon.Usiadłam na ziemi i zadzwoniłam do Sus.Ona zawsze potrafiła przekonać moją siostrę na tego typu rzeczy.Nie odebrała za pierwszym razem więc pomyślałam,że telefon zostawiła w pokoju,a siedzi w kuchni lub w salonie."Trudno..."-pomyślałam po czym zaczęłam się przyglądać samochodom przejeżdżającym obok mojego domu
-Anabel postanowiłam,że dam ci tą kasę ale pod warunkiem,że kupisz sobie co najważniejsze,a nie cały sklep,ok?-wyciągnęła rękę,a w niej była kasa!
-Tak,obiecuję Sis!Dzięki!-rzuciłam się jej na szyję po czym chwyciłam plik

pieniędzy 
  Podeszłam do szafy aby ubrać coś normalnego...Ubrałam krótkie,jeansowe spodenki,do tego czarną bluzkę bez ramiączek,na to koszulę w kratę oraz dużą torbę,włosy rozczesałam i związałam w kitkę.Makijażu brak.No oprócz błyszczyka. Byłam gotowa do wyjścia.Zadzwoniłam po Josh'a bo on jako jedyny miał prawo jazdy
-Halo?-zapytał-Zanim coś powiesz ja Ci chcę przypomnieć,że jadę autem i teraz łamię zasady!-jak zawsze przesadzał
-Eh..Możesz po mnie przyjechać?-zapytałam najsłodziej jak mogłam
-Oki-zgodził się bez oporów
-To cześć.Czekam przed domem!-rozłączyłam się
  Usiadłam na schodkach przed domem i czekałam na mojego przyjaciela.Po około 15 minutach przyjechał
-No nareszcie!-zaśmiałam się wsiadając do pojazdu
-Człowiek po nią przyjedzie,a ona marudzi,że za późno!-o fukał mnie
-No przepraszam pyszczek-zrobiłam słodką minkę 
-Masz szczęście,że jesteś moją przyjaciółką i że jesteś ładna-uśmiechnął się
-Dzięks!-puściłam mu oczko,a po chwili ruszyliśmy
   Jechaliśmy chwilę aż podjechaliśmy pod dom Susan
-Hej Wam!-wsiadła do środka
-Elo!-no normalnie telepatia!
   Przez całą drogę do centrum handlowego gadaliśmy,śmialiśmy się i.t.d

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz